LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE

Zdobądź wiedzę niezbędną na studia, jakie tylko sobie wymarzysz!

SZKOŁA PODSTAWOWA

Dzieci zdobywają wiedzę, ale i PASJĘ do jej wykorzystania.

DOBRY START

Twoje marzenia są w zasięgu ręki!

NOWOCZESNY KAMPUS

Doskonałe warunki dla rozwoju i kreatywnego myślenia!

Arrow
Arrow
Slider
SZKOŁA PODSTAWOWA
z oddziałami gimnazjalnymi
LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE
im. św. Stanisława Kostki
BURSA I INTERNAT
 

STREFA UCZNIA

Wszystkie informacje dotyczące nowego roku szkolnego 2017 / 2018 znajdziecie w STREFIE UCZNIA


Św. Stanisław Kostka

„Przed wielu laty ten chłopiec żył,
Lecz Jego czyny trwają do dziś.
Życiem swym przetarł do nieba szlak,
Żebyśmy mogli za Nim iść!”

Stanisław Kostka urodził się w październiku 1550 r. w Rostkowie, w wiosce położonej około 4. km od Przasnysza, na Mazowszu, w diecezji płockiej. Ojcem Stanisława był Jan Kostka, od 1564 r. kasztelan zakroczymski, a jego matką była Małgorzata z domu Kryska z Drobina. Obie rodziny Kostków i Kryskich były w XVI w. dobrze znane i szanowane.

Stanisław Kostka miał trzech braci i dwie siostry. Oto co Stanisław powiedział o swojej rodzinie: „Rodzice chcieli, byśmy byli wychowani w wierze katolickiej, zaznajomieni z katolickimi dogmatami, a nie oddawali się rozkoszom. Co więcej postępowali z nami ostro i twardo, napędzali nas zawsze – sami jak i przez domowników – do wszelkiej pobożności, skromności, uczciwości, tak żeby nikt z otoczenia, z licznej również służby, nie mógł się na nas skarżyć o rzecz najmniejszą” .
Do dwunastego roku życia Stanisław pobierał nauki w domu rodziców i u miejscowego kapelana. Następnie przez dwa lata razem z Pawłem kształcił się i wychowywał pod opieką młodego nauczyciela Jana Bilińskiego. W czternastym roku życia, w początkach lipca 1564 r., wyjechał z Pawłem i Janem Bilińskim na dalszą naukę do Wiednia. Zamieszkał w konwikcie, tzn. w internacie prowadzony przez Ojców Jezuitów. Były to czasy tzw. reformacji. Po ośmiu miesiącach pobytu w Kolegium, gdy Ojcom Jezuitom zabrano internat, Stanisław musiał się przenieść do domu luteranina Kimberkera.

Do jezuickiej szkoły w Wiedniu uczęszczało wówczas około 400. uczniów, a regulamin tej szkoły streszczał się w jednym zdaniu: „Taką pobożnością, taką skromnością i takim poznaniem przedmiotów niech się uczniowie starają ozdobić swój umysł, aby się mogli podobać Bogu i ludziom pobożnym, a w przyszłości ojczyźnie i sobie samym przynieść także korzyść”. Do pobożności miała zaprawiać studentów codzienna modlitwa przed lekcjami i po lekcjach, codzienna Msza św., miesięczna spowiedź i Komunia św. Początkowo Stanisławowi nauka szła trudno, ale pod koniec trzeciego roku należał już do najlepszych. Władał płynnie językiem ojczystym, niemieckim i łacińskim; uczył się też języka greckiego.
Trzy lata pobytu w Wiedniu to dla Stanisława okres rozbudzonego życia wewnętrznego. Znał jedynie drogę do kolegium, do kościoła i do domu. Swój wolny czas poświęcał na lekturę i modlitwę.

Kiedy w grudniu 1565 r. mocno zachorował we śnie objawiła Mu się Matka Najświętsza i złożyła na jego ręce Boże Dzieciątko. Od Niej to doznał cudownego uleczenia i usłyszał polecenie, by wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Nie było to rzeczą łatwą dla Stanisława, gdyż jezuici nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez woli rodziców, a on na nią nie mógł liczyć. Po wielu trudnościach i zmaganiach Stanisław został przyjęty do jezuitów najpierw na próbę, gdzie zadaniem jego było sprzątanie pokoi i pomaganie w kuchni, po pewnym jednak czasie, wraz z dwoma innymi kandydatami udał się do Rzymu i na skutek polecenia prowincjała z Niemiec przełożony generalny przyjął go do nowicjatu.

Stanisław rozpoczął nowicjat pełen szczęścia, że nareszcie spełniły się jego marzenia. Przecież już w Wiedniu jego maksymą było: „Do wyższych rzeczy jestem stworzony i dla nich winienem żyć”. Teraz jego hasłem było: „Początkiem, środkiem i końcem rządź łaskawie, Chryste”. Przełożeni pozwolili Mu w pierwszych miesiącach 1568 r. złożyć śluby zakonne. Niestety niedługo później nagle młody zakonnik zachorował. W wigilię Wniebowzięcia NMP zemdlał, a z ust zaczęła się sączyć krew. Była północ, kiedy zaopatrzono chorego na drogę do wieczności. Stanisław Warszewicki (współnowicjusz) – naoczny świadek zeznał, że gdy podano mu różaniec, nagle twarz Stanisława zajaśniała tajemniczym blaskiem, gdy ktoś zapytał czy może sobie czegoś życzy odparł:

„Widzę Najświętszą Maryję Pannę z orszakiem świętych, którzy po mnie przychodzą”. Kilka minut po północy 15. sierpnia 1568 r. Stanisław Kostka przeszedł do wieczności. Koledzy Jego powiadali, że zawsze prosił Matkę Bożą – aby umarł w dzień Wniebowzięcia NMP. Prośba została spełniona.

Wieść o pięknej śmierci polskiego młodzieniaszka lotem błyskawicy rozeszła się po Rzymie. Wbrew zwyczajowi zakonu zwłoki młodzieńca przystrojono kwiatami, a ciało włożono do drewnianej trumny, co również w tamtych czasach w zakonie było rzadkim wyjątkiem. Na obrzędy pogrzebowe przybył do Rzymu brat Paweł. W dwa lata później, gdy otwarto trumnę Stanisława, znaleziono Jego ciało nietknięte rozkładem.

W 1605 r. papież Paweł V zezwolił na zawieszenie obrazu Stanisława w kościele św. Andrzeja na Kwirynale w Rzymie, rok później tenże papież uroczyście zatwierdził tytuł błogosławionego. Papież Klemens XI wydał dekret kanonizacyjny, a samego aktu kanonizacji dokonał jego następca Benedykt XIV w 1726 r.

200 lat później w 1926 r. sprowadzono do Polski część relikwii Świętego. W uroczystościach wziął udział sam prezydent państwa Ignacy Mościcki. Ciało spoczywa w kościele św. Andrzeja na Kwirynale w Rzymie w jego ołtarzu po lewej stronie. Wielu polskich pielgrzymów po złożeniu hołdu Namiestnikowi Chrystusa udaje się do tego kościoła, by pokłonić się szczątkom polskiego świętego.

Św. Stanisławowi przypisuje naród polski zwycięstwo odniesione nad Turkami pod Chocimiem w 1621 r. Jezuita o. Oborski widział św. Stanisława Kostkę w obłokach, jak błagał Matkę Bożą o zwycięstwo nad Turkami. Przed cudownym obrazem św. Stanisława w katedrze lubelskiej modlił się król Jan II Kazimierz, przypisując jego orędownictwu zwycięstwo odniesione pod Beresteczkiem w 1651 roku.

Doroczną pamiątkę św. Stanisława Kostki kościół w Polsce obchodzi 18. września jako święto patronalne dzieci i młodzieży, by na progu nowego roku szkolnego prosić dla nich o błogosławieństwo i potrzebne łaski.

Czym może zaimponować współczesnej młodzieży? Może najbardziej swoim świętym nieposłuszeństwem wobec ojca. Dziś też rodzice już od przedszkola ustawiają swoje dzieci w blokach startowych do życiowej kariery. Stanisław wyzwolił się od takiego uszczęśliwiania na siłę, przeciął pępowinę, chciał być sobą. Wiedział, czego chce, miał jasną wizję swojego miejsca na ziemi. Ideał umiał przełożyć na konkretną drogę, którą szedł – nie zrażając się trudnościami. Był sobą, wybrał Boga. To jest świętość.

 

 

 

 

PATRONI SZKÓŁ KATOLICKICH